Rowerem na Bornholm

Jeśli wybieramy się na dłuższą rowerowa wycieczkę to proponuję bardzo ciekawą wyspę duńską Bornholm.

Prawie codziennie kursuje tam dwukadłubowy prom „Jantar” z Kołobrzegu, przystosowany do przewozu rowerów, oraz osób niepełnosprawnych poruszających się na wózkach i o kulach. Godziny odpłynięcia promu do portu w Nexo na Bornholmie: 7.00 rano, przypłyniecie 11.30 i powrót tego samego dnia o 17.30 i wyładunek w Kołobrzegu o 22.00. Koszt przejazdu: dorośli 140 zł w jedna stronę, w obie 190 zł, dzieci 4 do 12 lat 130 zł, w obie 170 zł do lat 4 bezpłatnie, jeśli wracamy w innym terminie trzeba wykupić bilet 2 x 140 zl, koszt przewozu rowerów to cena 50 zł (w jedna stronę 25 zł), bilet rodzinny dwie osoby dorosłe + dwoje dzieci 4-12 lat w jedna stronę 130 zł, obie 170 zł. Wyżywienie na statku: śniadanie wydawane 7 do 11 cena 22 zł, obiadokolacja wydawana w godz. 18-21, cena 25 do 29 zł. W czerwcu prom kursuje w następujące dni: 1,2,3,6,8,9,13,16,20,23,27,30. wyjazd w innym terminie trzeba sprawdzić w rozkładzie rejsów Żeglugi Kołobrzeskiej w internecie.

Bornholm

W terminie 2 do 5 maja na wyspie było 8 osób z Goleniowa i Stepnicy, którzy zwiedzali wyspę na rowerach, a spali w ośrodku o nazwie „Paradise on Eardh” koło Renne. W czasie rejsu trafili na wyjątkowo niesprzyjającą pogodę, co skończyło się dla większości pasażerów jak mówią żeglarze „męczeniem pawia”. W czasie 4 dni pobytu zwiedzali niespotykane na naszym wybrzeżu: skaliste klify, zagospodarowane turystycznie kamieniołomy, głaz „ Chybotek” który można poruszyć jedną ręką, ruiny starej twierdzy „Hammershus”, okrągły kościół obronny w którym zbierali się mieszkańcy wyspy i bronił przed najazdem wikingów, oraz stary jeszcze czynny wiatrak i latarnie morską na południowym wybrzeżu, na którym są białe plaże, a piasek tak drobny, że wypełnia się nim klepsydry. Spróbowali też wędzonego na miejscu śledzia, który jeszcze ciepły, podany z pajdą chleba i masłem smakuje wspaniale, nie trafili natomiast na wytwórnię cukierków, oraz rosyjski pomnik, który upamiętnia zdobycie przez nich wyspy w 1945 roku. Po powrocie z wyspy tym razem w czasie spokojnego Bałtyku, uczestnicy wyprawy polecają bardzo cyklistom odwiedzenie „Riviery Północy”, bo tak nazywany jest Bornholm ze względu na specyficzny morski klimat (jesienią dojrzewają tu nawet figi) i bardzo rozbudowaną sieć ścieżek rowerowych. Uczestnicy poprzedniej wyprawy wodolotem z klubu turystyki rowerowej „Passat”, którzy spali we wrześniu w namiotach, potwierdzają niezwykłość klimatu i jedli zerwane tu figi. Kłopot tylko mieli z powrotem, bo kołobrzeski wodolot nie pływał, gdy stan morza przekracza 5B i trzeba było wracać niemieckim promem do Niemiec.
Henryk Z. Zawadzki

avatar

RJZ

Redaktor