Szlakiem wokół jeziora Nowogardzkiego

Pełen obaw ruszyłem rowerem na przejażdżkę wokół jeziora, po poprawianej nawierzchni (od ul. Kilińskiego w stronę lasu przy DPS) rozdrobnionymi gałęziami usuwanych drzew. Tylko na tym odcinku nieco się skupię. Wióry i kawałki gałęzi nie uczyniły niczego złego mojemu „wehikułowi” w postaci roweru z kołami 26” z ogumieniem o szerokości 1,5 i 1,75 cala. Udało się przejechać bez złapania gumy (z różnymi spostrzeżeniami). Pomimo pewnych wątpliwości i trudności, nawierzchnia tego odcinka szlaku w wielu miejscach jest znacznie lepsza od stanu w jakim była latem.

Jadąc tą drogą (bo nie ścieżką) „rzucają się w oczy” puste miejsca po usuniętych drzewach i krzewach, co prowokuje do myślenia o budzącej się przyrodzie. Czy wykonywane prace porządkowe na tym terenie w czasie przedwiośnia nie powodują szkód w naturze? Wprawdzie nie spotkałem żadnej jaszczurki i nie usłyszałem syczenia, ale jakiś ptasi śpiew do mnie dotarł. Ludzie wrażliwi mówią o zakłócaniu równowagi panującej w naturze, spowodowanym wycinaniem drzew. Ile jest w tym prawdy?

Nasuwa się także inna myśl. Mianowicie taka, że przy odpowiednim potraktowaniu, mógłby tu być ciekawy szlak przyrodoznawczy. A może będzie?
Oby!

avatar

RJZ

Redaktor