Uważajmy i patrzmy pod nogi

Z różnych względów wiele miejsc w naszym mieście należy omijać lub traktować jako potencjalnie niebezpieczne. Nie potknięcie to wdepnięcie w coś, grozi nam na wielu ulicach i chodnikach. Pomimo, że są robione wciąż nowe lub odnawiane chodniki i parkingi, to jest czasem przynajmniej zagadkowo. Np. Dlaczego te sterczące z chodników rury przycięto tak wysoko? Dlaczego chodnik nagle się urywa i nie wiadomo jak pójść dalej? Pozostaje tylko wejście na jezdnię lub w kałużę, ewentualnie błoto. W innym miejscu jest ciemno na znacznej odległości pomimo, że przechodzi tam sporo ludzi. Za to gdzie indziej jest tak jasno, że można bez problemu igłę znaleźć.
Śnieg tego wszystkiego nie chce przykryć, ani rozjaśnić, bo zima się zbiesiła? Inna sprawa, że pod śniegiem te miejsca staną się jeszcze bardziej niebezpieczne. Wiele miejsc już od dawna jest w takim stanie jak widać na zdjęciach. Nasuwa się proste pytanie, kto powinien tego pilnować?
Tzn. bezpieczeństwa zwłaszcza w bardziej uczęszczanych miejscach, odbioru wykonanych nawet bieżących napraw, zauważać zagrożenia i usuwać je w jak najkrótszym czasie?
Póki co, patrzmy pod nogi.

avatar

RJZ

Redaktor